Header Ads

PwD

PwD

Ogrodowe (i nie tylko) duperele, czyli moje słabostki:)


"Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma..." śpiewały kiedyś Fasolki. No więc i ja mam:)
 
Majątek jestem w stanie wydać w kilku miejscach:
 
-  w ogrodniczym sklepie lub szkółce, tu kupuję niestety na zapas, potem szalona sieję, żal mi oczywiście każdej siewki która wzeszła, więc sadzę na potęgę w każdym kącie, a potem (jako że dbam o roslinki, nawożę, podlewam itp.) mam BUSZ pachnący albo klęskę urodzaju (wysadziłam wszystkie 9 krzaczków cukinii i kabaczka, plony przejadało  potem pół firmy:)) ...tak przesadziłam ostatnio z maciejką, latem w ogrodzie można było oszaleć od tego zapachu, jak wiaterek zawiał w odpowiednią stronę, to pachniało nawet w domu:)
 
- na giełdzie staroci, lub w Czaczu...tam wygrzebłam te rasowe chodaczki z monogramem:) "Robią" za kwietniczek. W ogóle mam bzika na punkcie staroci: każda mniejsza czy większa rzecz przedmiotu "z duszą" napawa mnie nostalgią i nie mam sumienia jej zutylizować. Są więc takie cudeńka w moim ogrodzie i w domu, jedne są już naprawione, inne jeszcze czekają w kolejce...




- w hurtowni florystycznej:)  Zapis bez komentarza - tonę w rafii, koralikach, drucikach, patyczkach, motylkach, chrobotkach, doniczkach i doniczuszkach....i czego tam jeszcze nie mają:)





- w sklepie plastycznym i papierniczym - tu odzywają się kompleksy z dzieciństwa: zeszyty zielonkawe z elewacją budynków, notes do słówek z głowa wypełnionę tymi słówkami (Guten tag? - pamiętacie:)), kredki "bambino", ołówkowe z Misiem i pisaki - zwyklaki ...plastelina szaro-bura, jak trafiła się "chińska" fluorescencyjna, to skakałam pod sufit z radości. Teraz kupuję i rzeczy potrzebne i te mniej potrzebne również:) Mam kilka zeszytów, które kupiłam, bo okładki były takie cudne:), kolorowe spinacze, kredki, cienkopisy, farbki, pędzle...na potęgę...i strzegę zazdrośnie, bo mi Dziecię podbiera, a jak podbierze, to jak w Czarną Dziurę by się dostało:):):) 

 
Mam też słabość do pedantycznego porządku na biurku i zagospodarowywania każdej wolnej powierzchni:) czy na blacie czy też na ścianie. Nie lubię jak jest pusto, takie miejsca są jak ramy bez obrazów:) Przybornik mniejszy zrobiony z ... ociekacza na sztućce z Ikea, większy...od Połówki, ja zaprojektowałam, On sam skleił:) Pobieliłam i mam jak znalazł:) Szufladki z Empiku - na duperele wszelakie:) Były jeszcze większe, chyba wymienię, bo nie upchnęłam wszystkiego do tych czterech...





Mam ostatnio (po serii ekologicznej z szarego papieru ) fioła na punkcie serii czarno - białej galanterii papierniczej:) Nie podpisuję tych teczek, która do czego rozpoznaję po wzorkach. Urocze są:)  

 
Taaak. Każdy ma jakiegoś bzika:)
 
Chciałam poinformować (kto jeszcze nie wie), że za 7 (siedem) tygodni mamy pierwszy dzień wiosny:) Policzyłam sobie szybciutko, kiedy dziś pierwszy raz od wielu dni wyszło słońce, świeciło i topiło śnieg, radowało moje zielone serducho, bo choć śniegu do stopnienia jeszcze sporo, to za tydzień - dwa trzeba rozpocząć pierwsze siewy:)
 
 I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszego szybkiego posta i powrócę do obowiązków zawodowych , których mam w tym tygodniu po czubek głowy (znaczy całą masę), a muszę jeszcze przygotować się na dwa dni w uczelnianej ławce:)
 
 
 
 
 
 

11 komentarzy:

  1. Czyli ze mną wszystko gra, nie jestem jedyna, są i inni wariaci;)))) Uspokoiłaś mnie, w razie czego trzymamy się razem i twierdzimy spójnie, że to reszta jest "nienormalna" - pozdrawiam;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że te 7 tygodni zleci szybko :) U mnie dzisiaj też była piękna, słoneczna pogoda, od razu wiosną zapachniało mimo śniegu. A klamotki rozmaite to chyba każdy gromadzi, jeden mniej, drugi więcej, ja ostatnio staram się, żeby mniej :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zleci, zleci, nawet się nie obejrzymy jak będziemy jaja na Wielkanoc malować:)

      Usuń
  3. Fajnego masz bzika, ale jak widzę nie jednego:)
    Ja mam roślinnego i hamulec w postaci mojego M. i to nie koniecznie z powodów finansowych, ale że czasami będzie musiał pomóc, a nie bardzo lubi prace ogrodowe:) Co prawda pomaga, ale bez entuzjazmu:) Cóż, ogród to mój bzik, a nie jego wiec muszę wybaczyć:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Połówki to już nawet do CO nie zabieram, po co ma się chłopak denerwować:) A jak idziemy do budowlanego (z działem ogrodniczym), to najpierw po wspólne cele (kolor płytek ja wybieram:)on inne parametry), a potem on w śrubki i gwodzulki, a ja w kwiatki i cebulki:)

      Usuń
  4. Te bziki rozumiem akurat doskonale:-))) Jakby to powiedzieć - mam podobnie. Dodałabym do tego jeszcze księgarnię, gdzie mogę wydać dowolną sumę i...szmateksy. Zwłaszcza jak " rzucą" tkaniny:-)))
    Pozdrawiam serdecznie!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki ostatnio zamawiam przez Internet, "trafiłam" Architekturę Krajobrazu prof. Bogdanowskiego z 1976 roku - KLASYK! A na ciuszki niestety nie mam ciśnienia:) Od wielkiego dzwona sobie coś kupię, taki mam feler:) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Dzisiaj największą radochę sprawiłaś mi informacją, że za 7 tygodni wiosna. Jakoś tego nie liczyłam, ale jak przeczytałam, to aż ze szczęścia podskoczyłam. Pychol sam mi się uśmiechnął. Ostatnio zaczyna już mnie mocno ciągnąć na ogród. Szczególnie w takie słoneczne dni jak dziś. Myślami jeżdżę już po centrach ogrodniczych. A bzika masz rewelacyjnego. Uwielbiam oglądać takie stare pierdołki. Staram się jednak ich nie zbierać, bo potem nie mam pomysłu co z nimi zrobić. No i kocham wszystko co biało-czarne. Pozdrawiam. Magda B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszelkie pierdołki i stare i nowe można ...przerobić:)Nie poznałabyś niektórych...
    Co do wiosny...ja już kupuję nasionka. A właściwie uzupełniam, bo lwię część mam z zapasów własnych i z wymiany nasionek u Kasi Bellingham. Ale tez już dreptam z niecierpliwością:)Za dwa tygodnie rozpoczynam pierwsze siewy:) Można już teraz, ale ja nie mam na to czasu, a nie cierpię tak relaksujących zajęć wykonywać w biegu:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Towarzyszko w zbieractwie, nie jesteś sama! Kolekcja starych wanien, konewek, garów, donic i wszelkiego "przydactwa" rośnie i końca nie widać. Jak mówię sobie "stop", to znajduję perełkę.
    Centra ogrodnicze już czasem omijam, do florystycznych nie zagląda ze strachu przed sobą.
    A za trzy tygodnie przedwiośnie!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.