Header Ads

PwD

PwD

Pojawiam się i znikam:)



Najpierw się POJAWIĘ i wytłumaczę:) Czasu jaki pozostał mi po pracy w całości poświęciłam na naukę. Na kołku zawiesiłam wszystko (i wszystkich), byłam przez dwa tygodnie egocentrycznie zatopiona w książkach i projektach...Ogród mi zarósł, świtem zbierałam plony, żeby się nie zmarnowały, resztą zajmowali się moi Panowie:) Dom mi się zmniejszył, bo zagracił, a tu już chętnych do pomocy brakowało:) Kleciłam jakoś wszystko, obiady gotowałam (zupy najczęściej i to na dwa dni, ale to też obiad), pranie robiłam (prasowania mam teraz na tydzień...), po wierzchu jeździłam na szmacie:), ale tylko po wierzchu. Blog leżał odłogiem, tak samo znajomi i wszelkie wypady na grilla, na ploty, na winko dobre...Teraz nie mam już wymówki, czas się znalazł, muszę nadrobić wszystkie zaległości. 


WHY?

No to czas na chwalenie:

  bo się 

OBRONIŁAM:)

Powiem Wam, że takiego stresu w jakim żyłam od trzech prawie tygodni, to nie miałam jak żyję, a na pewno nie na własne życzenie:) Moja obrona wydawała mi się tak surrealistyczna jak sam Salvador Dali i Jego obrazy:), a kiedy stała się faktem, nadal nie mogłam w to uwierzyć. Dochodziłam do siebie dobrze trzy dni:) Zdjęcie główne to część tematu mojej pracy - pisałam o owadach w ogrodzie. Jak widać starczy pobuszować z aparatem, żeby uchwycić nawet sceny "dla dorosłych":) I to przed 22.00 !!! SKANDAL:)

****
Podziękowania należą się mojej Połowie kochanej, za wsparcie i kop w siedzenie wtedy, kiedy dotknięta ogromną osobistą stratą o mały włos nie zrezygnowałbym z nauki. Wstrząsnął mną wówczas, spakował, zawiózł na Uczelnię i wrócił dopiero po zajęciach. Robił tak aż do skutku...aż się otrząsnęłam.


Sam zaś tytuł zdobyty mozolną pracą dedykuję mojej nieżyjącej Mamie, która kiedy dostałam się na studia powiedziała, że pogratuluje mi kiedy je skończę... odeszła podczas mojego pierwszego zjazdu. Teraz skończyłam i mam nadzieję, że cieszy się wraz ze mną i moją Rodziną...
Wybaczcie tak osobistą refleksję, ale musiałam to zrzucić z siebie. Tak sobie zresztą obiecałam i słowa dotrzymuję.


Zaległości nadrabiać będę pomalutku, żeby Was nie zanudzić:) Myślę również o zmianach na blogu, o spójności z FB, teraz mam luz do października, więc i sporo czasu na przemyślenia:) Jesienią zaś idę dalej, jak burza, za ciosem:) Ściskam Was wakacyjnie, nadgonię trochę spraw w pracy i ZNIKAM na zasłużony urlop:) Czeka na nas 

SZWAJCARIA KASZUBSKA
 na rowerach:) 

Jak to zrobimy tego jeszcze nie wiem, w sobotę zaczął się trening, bo wskoczenie na dwa kółka wprost zza biurka i taka jazda jaka nam się marzy, to zawał serca murowany:) Zrobiliśmy  lekko 35 kilometrów w 4 godziny z trzema przerwami (na zakupy pojechaliśmy i na obiadek:)), więc nie jest źle. Na wakacjach dojdzie nam jednak obciążenie, więc trening musi być.  W tygodniu pozwoliłam sobie na rower dwa razy, za każdym wyjazdem jest lepiej z kondycją. Wyjeżdżamy już w niedzielę, na początek odwiedzimy Rodzinkę wypoczywającą nad morzem. A później...gdzie nas oczy poniosą. Póki co robimy sobie mapę kaszubskich atrakcji do zobaczenia. Kto wie, może spotkamy gdzieś na trasie kaszubskie Bloggerki?:) ...


10 komentarzy:

  1. Gratuluje!!!
    tyle radości zasłużonej:):):
    a Szwajcaria Kaszubska jest piękna!!!
    Fantastycznego pełnego dobrych wrażeń odpoczynku życzę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Na Kaszubach byłam już, ale bardzo dawno temu, czas odświeżyć wspomnienia:)

      Usuń
  2. GRATULUJE!!!!!!!!!!!!! Broniłam się w zeszłym roku i wiem jaki to stres. człowiek po obronie jest lżejszy o tonę:))) A ile czasu wolnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam lżejsza o dwie:) Co do czasu, to udawadniam właśnie, że czas jest pojęciem względnym-im więcej z siebie zrzucisz, tym masz MNIEJ czasu (bo masz go na to, na co do tej pory nie miałaś) i wychodzi na to samo:)

      Usuń
  3. Gratuluję! I udanego wypoczynku Ci życzę, należy się on Tobie i Twojej rodzinie :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raz jeszcze wielkie gratulacje Pani Inżynier! A teraz uciekajcie na wakacje, wypoczywajcie i bawcie się wyśmienicie! A potem szybciutko wracaj na bloga :-)
    Pozdrawiam serdecznie całą Trójeczkę.
    Magda B.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raz jeszcze dziękuję:) Wszędzie sporo zaległości, sierpień będzie pracowity!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje! Odpocznij, a potem wracaj i pisz! Piękny jest taki urlop bez żadnych obciążeń z tyłu głowy! Zasłużony i nie wyszarpnięty z trudem spomiędzy mnóstwa spraw, które tylko czekają, aby wyskoczyć jak diabeł z pudełka.Jednym słowem urlop w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku! Szerokiej, rowerowej drogi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję!!! Wiem jaka to ulga, kiedy jest już "po". Ja na swoją oboronę poszłam po jakimś wernisażu, który skończył się o 2 w nocy. Raz kozie smierć pomyśłałam i poszłoooooooooo, choć nie wiem, czy nie zionęłam wińskiem na odległość....
    Na rowerkach tyla kilometrów? Podziwiam, musisz mieć dobry rowerek!!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.