Header Ads

PwD

PwD

Pechowy początek tygodnia i rozwiązanie konkursu:)



Plany czasami mają to do siebie, że są korygowane albo kreślone. Czasami skreślone na amen:) No i tak właśnie było w moim przypadku: w weekend zjazd, więc na nic czasu nie było, dom odłogiem. Próba nadrobienia popołudniami częściowo udana. Gardło pobolewało, ratowałam się Ferveksem. W niedzielę wieczorem  zasiadłam jeszcze do pracy, ale jakaś rozbita byłam... Nic jednak nie zapowiadało dalszych kłopotów...W poniedziałek od rana dzwoniłam po urzędach w sprawach osobistych niebywale jak się okazało skomplikowanych, co mi tylko ciśnienie podniosło, bowiem absurd gonił absurd i absurdem poganiał... Telefon ze szkoły wyrwał mnie z urzędniczego obłędu i migiem postawił na nogi - Młodzież z bólami brzucha siedzi zgięta wpół...Zamiast do biura pojechałam więc do szkoły i  na cito do rodzinnego. Tam zaś dwóch lekarzy zdecydowało, że do szpitala mamy jechać...Przezornie wróciłam zapakować torbę z piżamą i kapciami, ręcznik wrzuciłam i przybory toaletowe i migiem pojechaliśmy... Po czterech godzinach od przyjazdu Młodzież miała przydzielone łóżko i rozpoczęły się badania. Nieprzyjemne, ale mus to mus...We wtorek z rana odwiedziłam Syna, ale oprócz diety i kolejnych badań nie było żadnych wskazań co do przyczyn tak silnego bólu. Wyrostka już nie ma, przepuklinę wykluczono. Pojechałam do pracy. Tam Sajgon - z poniedziałku się zebrało i z wtorku porannego. Na chwilę zapomniałam o moim rozbiciu, głowie i gardzieli:) Ale nie na długo... Po południu znów szpital, służbowa wizyta, zakupy, które ciężko zrobić, jak Młody jest sam w domu wieczorem...Kiedy schylałam się po kartonik soku czułam w nogach tysiąc kilometrów chyba. Ręce odmawiały posłuszeństwa, sił z minuty na minutę ubywało... Mięśnie jak przy zakwasach, zimno, lodowato wręcz było... w domu powodem okazała się temperatura... 38,7.
I kiszka. Wczoraj leżałam jak zabita, spałam cały dzień z przerwami na leki. Grypa jak nic. Paskudna, bo sił pozbawiająca. Ręka z kubkiem się trzęsie, sił ledwo żeby z łóżka do łazienki... Masakra... Dzwoniące telefony odbierałam i wprawiałam w lekkie zdumienie tych z drugiej strony:) Gadałam niby przytomnie, ale z chrypką i zaspana:) Dziś już lepiej, wyszłam z łóżka i choć nadal słaba się czuję, to szuram kapciami po domu, żeby nie zardzewieć do końca:) Herbatka z miodem, olejek kamforowy, coś łagodzącego grypsko...bo na grypę lekarstw nie ma - się dowiedziałam - trzeba ją odleżeć i wypocić.  Kiedy się pytam? Skoro praca czeka??? Dziecko w szpitalu????
Nieoceniony Kazimierz przyniósł mi z biura zestawienia, dzięki którym uzupełniam pomalutku zaległości. Telefon dzwoni, za wynalezienie Internetu już kiedyś pisałam - jego Twórcy powinni dostać Nobla i pomnik w każdym kraju:) TUTAJ trochę wiadomości w skrócie - jak większość wynalazków dziś ogólnodostępnych Internet w pierwowzorze utworzony był na potrzeby Armii:)

*****

Za oknami zima - śnieg otulił pierzynką ogród...malowniczo podkreślone śniegiem gałęzie wyglądają jak z bajki o Królowej Śniegu. 


Oglądam ten świat z okien, ale chyba się skuszę, opatulę ciepło i choć na pięć minut wyskoczę pozachwycać się z bliska:) 


Zmrożona lawenda nadal pachnie lawendowo...


Jarmuż w śniegowej czapeczce...


Zielone kuleczki brukselki również - teraz podobno będą lepiej smakować:)


Skimia przytulona do kosówki.


Niewiele potrzebowała forsycja żeby zachwycić żółtym kwieciem - śnieg ostudził nieco te wiosenne zapały:)


Trawy nie przestają mnie zachwycać, paprocie również - czas na nowa rabatę bylinową:)



Starzec nad strumieniem nadal mruga żółtym oczkiem, ale już zmrożonym nieco:)


Bałwana nie ulepię, nie mam sił:) Młodzież w szpitalu, Kaziu zapracowany - nie w głowie mu bałwanki:) Tyle planów mieliśmy na ten tydzień i wszystko w łeb wzięło:) Trudno, siła wyższa.

******
Czas był wczoraj na rozwiązanie błyskawicznego konkursu:) Z jednodniowym opóźnieniem co prawda, ale podaje prawidłowa odpowiedź:

oczywiście mebelek jest toaletę, pod pokrywką chowało się...nocnik.

Tak wyglądał wychodek w domach czy dworkach, taki "kibelki" stawiano w pokojach panien, żeby nie musiały ganiać do wygódki w zimne noce, ani załatwić swoich potrzeb na zwykły nocnik. O historii toalet i nocników możecie poczytać sobie TUTAJ. Mocno wrażliwych proszę o lekturę po posiłku:) Niektóre nocniki przypominają wazy obiadowe, warto o tym pamiętać kupując na przykład jakieś cudo w ... Czaczu:) Tak więc zastawę polecam w sprawdzonym sklepie, najlepiej nówkę, nieużywaną, z certyfikatem:):):)
W zabawie uwzględniłam wszystkie osoby które zgłosiły chęć odgadywania, a byli to w kolejności:

1. Megimoher
2. Shabby Shop
3. Hana
4. Mika
5. Maszka
6. Pacjan z Barcelony
7. Aszka9
8. Izabellka
9. Ankha
10. Kretowata
11. Karolina S
12. Wsklive
13. Mnemosyne
14. Paulina L.
15. Gaja
16. Qra Domowa
17. Archanioły i Ludzie
18. Attea atea
19. Doranma
20. Solnyswiat.pl
21. Goha
22. Ogrody Ewy G.

Wszystkim serdecznie dziękuję za zabawę, co do losowania ponownie zdałam się na ślepy los i ...


...powiem szczerze, że zastanawiałam się nad ponownym losowaniem, ponieważ Kretowata już raz u mnie wygrała (w losowaniu ręcznym co prawda, ale zawsze). No i pomyślałam, że posądzicie mnie o konszachty jakieś :):):) Ale zdecydowałam, że skoro los ślepy wskazał, to nie ma co kombinować i zestaw cebul wiosennych kwiatów pocztą pojedzie do Kretowatej właśnie:) 
Gratuluję! 
Uciekam w pielesze, napisanie tego krótkiego tekstu zmęczyło mnie okropnie.

Do miłego:)

PS. Będę o tym jeszcze przypominać, teraz pierwsza odsłona, póki jeszcze czas się zorganizować - bo mam nadzieje na wspólne z Wami  buszowanie w realu na Gardenii:)

42 komentarze:

  1. Żartujesz??? nawet banerka nie zdążyłam wrzucić do siebie... Ale jestem w szoku!!! Dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O żesz...nie sprawdzam takich rzeczy:) I co, mam Cię zdyskwalifikować???
      Adres mam, wysyłka po weekendzie bom chora...

      Usuń
    2. Dyskwalifikuj, dyskwalifikuj, bo się nie wykazała!!! :)))))

      Usuń
    3. Nieee, no jak, wywód toaletowy taki dała że hej:)

      Usuń
  2. Ale Cię rozłożyło. Wracaj do zdrowia szybko i Dziecię też niech za długo w tym szpitalu nie zabawi. Zabawa była przednia. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Pacjanie, właśnie się dowiedziałam, że Dziecię zostaje w szpitalu na dłużej:( Miał dziś wyjść, tak się cieszył, bo na biwak weekendowy chciał jechać, ale go ścięło po śniadaniu i zostaje...Gdybym nie leżała byłoby mi łatwiej, a tak na odległość tylko...ech, pech to pech.

      Usuń
  3. No nieeee.........W życiu never niczego nie wygram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak, ale Ondrasza, w tym roku to mus jest się "skawić" na tej całej Gardenii, albo gdzieś obok;)

      Usuń
    2. Najpierw NA a potem OBOK. Zlot mam nadzieję ogólnopolski, Megi się zapowiadała...obaczymy:)

      Usuń
    3. OK - informuj w razie czego;)

      Usuń
  4. Leż, leż, leż. Jeśli to grypa oczywiście, bo bywa wredna i pozostawia ślady. Ciężko, ale trudno - leż.

    OdpowiedzUsuń
  5. Megi będzie, oczywiście. W piątek i sobotę. I dziękuje za uwzględnienie jej ślepego strzału w konkurs. Tak mi przemknęło, że to na nocnik, ale umknęło i nie napisałam. Poza tym te wysokie nóżki są mylące.
    A ty oczywiście wylazłaś na dwór z tą grypą. Wspólczuję choróbsk, jakby Młody był młodą, tobym pewnie wiedziała, bo VegAnka też z takim bólem wylądowała w szpitalu. Ale Młody nie ma adekwatnych organów. Chociaż hu nołs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilunię wylazłam, na dwie minutki:) Oj, Młody ma organy na swoim miejscu i nic ponadprogramowego nie znaleźli:) Flaczki mu badają, na razie nie wiedzą co i jak. Badań mu współczuję...masakra.
      No i cieszę się, że będziesz.

      Usuń
  6. A to się Kretowi trafiło, chyba nie przerobi na wege jedzonko:))))) Zdrówka życzę i to prawda, na grypkę najlepiej ciepełko i leżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie przerobi! Choć kto wie...:) Dzięki, człapię po kolejną herbatkę...

      Usuń
    2. Z Kretami to różnie bywa!!!

      Usuń
  7. Ondrasza, zdrowia, dużo, dużo, i dla ciebie i dla Młodego szczególnie. Jeszcze się nie połapali co to?
    Oj, nie lubię tego ślepego losu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeszcze nie wiedzą. ja nie mogę jechać z gorączką, więc siedzę jak na szpilkach...a już wiedziałabym jak przepytać tych lekarzy...Dzięki Mika:)

      Usuń
  8. Hmmmmmm momo, zes chora to starczylo ci sil na zrobienie pieknych zdjec na zewnatrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzyłam z nosem do szyby przyklejonym i w końcu uległam. Powietrze rześkie, lepiej się oddychało. Ale sił starczyło na jeden obchód zaledwie, i to na tyłach. Grypa paskudnie siły zabiera.

      Usuń
  9. Jednak to prawda, że nieszczęścia chodzą parami - toteż w parze życzę szybkiego powrotu do zdrowia Tobie i Synowi :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. zdróweczka:))))))))))dziękuję za zabawę i piękne zdjęcia...ciekawe ,kiedy śnieg będzie u nas:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówko się przyda:) I ja dziękuję, ściskam serdecznie:)

      Usuń
  11. Znów niewiele brakowało...ale zawsze:) Dużo zdrowia ci życzę i powrotu do formy

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję Kretowatej. A Ty zamiast się grzać zdjęcia na śniegu robisz? Zaraz do wyrka wskakuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewietrzyć się musiałam:) Opatulona. Czasem trzeba, nawet przy chorobie:)

      Usuń
  13. Gratulacje dla Kretowatej :D
    A Ciebie to pogonić, do łóżka marsz natychmiast!!!, wypocić się leżeć, a nie łazić po śniegu (zresztą po dzisiejszym dniu to już go pewnie nie będzie). I żadne zjazdy tylko porządnie odpocząć i wygrzać sie w domu. To nie są żarty, grypę NALEŻY KONIECZNIE odleżeć, bo niestety potem są powikłania różne groźne, i nie wiadomo skąd się biorą, ale jak przypomnisz sobie, że w czasie grypy chodziłaś, to wszystko stanie się jasne. Niestety. Grypa bardzo osłabia serce. Przepraszam, że tak straszę, ale ludzie sobie to lekceważą, a ja spotkałam się już wiele razy z takimi niewiadomymi powikłaniami...
    Zatem dużo zdrówka Wam obojgu życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) OPR przyjęty, dziś nie łażę:) Leżę. Dzięki:)

      Usuń
    2. Izabelka ma rację - znajomy moich rodziców leży teraz w szpitalu, na zapalenie osierdzia, bo przełaził grypę!!! Marsz do łózka!!!

      Usuń
    3. Też leżę, nie krzyczeć proszę:)

      Usuń
  14. Rzeczywiście, początek tygodnia nie za ciekawy, może koniec będzie sympatyczniejszy. Zdrówka życzę rodzince:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ ja Ci współczuję. Grypa to zło. Mnie ratuje jedynie aspiryna wtedy, gorące prysznice, hektolitry herbaty z cytryną i sen. Odpukać dawno nie miałam. A Młodzież niech wraca do zdrowia. Mam nadzieję, że będzie ok. A na gardenie bardzo chcę się wybrać :) Jedyny problem to, że wypada akurat w weekend jak urodziny Młodego chcemy wyprawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy wespol z Młodym:) Gardenia czwartek-piątek-sobota w tym roku:)(27, 28 luty i 1 marca) Obecność obowiązkowa przynajmniej PO jak kogo kwiatki nie interesują:) Ale polecam integracyjne wspólne łażenie i nabywanie tych cudności zielonych:)

      Usuń
    2. Skawić się!!!! W zeszłym nie wyszło, w tym musi!!!

      Usuń
    3. Obowiązkowo, już opracowywuję plan działania:P

      Usuń
  16. Dziecię w szpitalu, nerwy i do tego grypsko - współczuję szczerze i życzę gorąco, co by koło fortuny szybciutko na drugą stronę się przekręciło! Spokojnego weekendu i dobrych nowin :) A Kretowatej gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.