Header Ads

PwD

PwD

POBUDKA!!! Uwaga na falstart i oczywiście PIERWSZE SIEWY:)


Choć pierwsze oznaki wiosny mieliśmy już i w grudniu i w styczniu:):):) to te które oglądamy teraz są daleko bardziej wiosenne i już raczej trwałe:) Ta zimowa wiosna nie wróżyła roślinom niczego dobrego - kwitnące pigwy, startujące tulipany, krokusy, czosnki ozdobne czy hiacynty na kilkanaście dni okryły się grubą warstwa lodu. Paradoksalnie lód ten pomógł nabrzmiałym pąkom drzew czy krzewów, ale dla tych pąków, które już się otworzyły był zabójczy - zamarznięte kwiaty zastygły w swoich kolorach, wyglądały przepięknie, jednak wraz z odwilżą spłynęły razem z tym lodem... To samo spotkało zielone listki  listki wiosennych kwiatów - dziś już nie zielone, a brązowe i żółte.

Pobielone drzewa i krzewy  owocowe rozświetlają ogród - wapno ma nie dopuścić do nadmiernego nagrzania pni i przedwczesnego ruszenia soków. Przed nami jeszcze cały marzec, niech się nie spieszą z kwitnieniem, taki falstart może zniszczyć owocowe plony. Przemarznięte pąki kwiatowe (o rozkwitłych kwiatach nie wspomnę...) to koniec marzeń o chrupiących jabłkach, słodkich wiśniach czy soczystych gruszkach. Pobieliłam też krzewy, zwłaszcza te na pniu - agrest, porzeczkę czarną i czerwoną, aronię i maliny. Moim nowym, jesiennym nabytkiem są krzewy borówki amerykańskiej - kupiłam późną jesienią na wyprzedaży, bidy takie...do kosza wrzuciłam jeszcze torf kwaśny i drobna korę - jagody muszą mieć ekstra warunki. Dylematem był wybór miejsca: warzywny ogródek odpadał, mam w nim za mało miejsca, żeby pozwolić sobie na tak silne zakwaszenie choćby części gleby. Druga strona ogrodu jest całkowicie zacieniona, jedynym więc miejscem które mam nadzieję się sprawdzi jest "prześwit" między sosnami a garażem sąsiada. Słońce jest tam od rana do południa i ze trzy godziny  południu, kiedy już "okrąży" nieszczęsny garaż. Później znów chwila cienia. Ogrzeje je jeszcze wieczorem, w letni czas , kiedy jest wysoko - złoży na jagodowych polikach taki "pocałunek na dobranoc":) Krzaczki posadziłam w odległości ok 1 metra od siebie, gleba zaprawiona kwaśnym torfem lekko przemieszanym z kilkoma łopatami gleby z grządek warzywnych i kompostem. Żeby zbyt szybko nie wysychała całość tej mini grządki przykryłam grubą warstwą drobnej kory. Teraz cierpliwie oczekuję ciągu dalszego:)

W opadłych jesienią liściach (których z rabat nie grabiłam!) śpią owady. I znów trzeba uważać na falstart, żeby nie sprzątnąć ich prosto do ogniska:) Mi też ręce się trzęsą jak widzę grabie, też chciałabym już poczuć zapach wysprzątanej, wygrabionej  ziemi, ale ci moi bezbronni sprzymierzeńcy nie zasługują ani za zapakowanie do wora, ani prosto w ogniskowe płomienie:) Jak słusznie zauważyła Tupaja, mamy koniec lutego...z niektórymi pracami trzeba się powstrzymać. 

Dałam też spokój stawikowi i choć na nerwy działają mi suche liście liliowców, sterczące badyle tataraku, leżące, bure zezwłoki kosaćcowych mieczy:) to nie ruszam tego przywodnego świata...moje karpie koi jeszcze śpią. Śpią też dwie żaby które zadomowiły się w stawiku. Nie czas ich jeszcze budzić, bo rankiem stawik skuty kodem, trawa chwaści zmrożona, zanim w słońcu nie odtaje, ziemia świtem twarda jak skała...widziałam już żaby przedwcześnie obudzone, które ze zdziwieniem z żabich oczach zastygały objęte lodowym objęciem...też miały falstart...więc nie ma się co spieszyć.
Stawik cicho obudzi się sam:)


Zabrałam się też za wczesne siewy:) Koniec lutego to dobry czas na wysianie pierwszych nasion:) Nie wszystkich rzecz jasna, ale tych pierwszych, które zniosą marcowe i kwietniowe chłody jak je wysadzę i te, które maja przed sobą długie jak na roślinki życie - lobelie, kleome, petunie. Wysiałam też nagietki i kosmosy - w zeszłym roku wysiane pod koniec lutego wzeszły pięknie i cieszyły mnie calutkie lato, aż do jesieni. Nagietki zmógł dopiero styczniowy  lód:):):) wcześniej dzielnie walczyły, a jak słoneczko przygrzało, to nawet rozłożyły świeże pąki i pięknie mi zakwitły:) Fenomenalna była ta zima:)
Mini szklarenki które kompletowałam sobie całą zimę zajęły półki ze starej mini szklarni foliowej - folię podarł Pan Kracy jak się na niej uwalił swoim cielskiem:) więc został mi szkielet, który świetnie się sprawdza w roli regału.


Zaopatrzyłam się również (po raz pierwszy) w doniczki torfowe - ulegają biodegradacji, wyrośnięte rośliny wysadzamy na grządki razem z doniczką:) Taką samą rolę mogą pełnić... tubki po papierze toaletowym:) Tyle że te szybko się rozpadają (od wilgoci). Jak się będą sprawować torfowe doniczki  - zobaczymy:) Warzywa siałam w mini szklarenkach, na grządkach - oprócz tradycyjnych warzyw sianych rokrocznie - zagoszczą nowości:) 

Oto moja lista oryginałów ogrodowych:

kalarepa niebieska...to już prawie jak niebieskie migdały...:)


skorzonera (inaczej wężymord, zimowy szparag) - ta ciekawa roślina po raz pierwszy zagości nie tylko w moim ogrodzie, ale również na stole. Jej korzenie są smakiem podobne do szparagów, ale nie tak bardzo delikatna.

fioletowa marchewka:) - tu zachęcona zostałam wiadomościami na jej temat z bloga Bez Ogródek i choć deklarowałam, że bordo marchewa nie przekona mnie kulinarnie (karotka jest słodka i karotenowa, pomarańczowa, no kurka, nie może być inaczej!!!), to jednak jak zobaczyłam nasiona tej fioletowej jak śliwka marchewy  na wieszaku w CO to nie mogłam się oprzeć:):):)


oberżyna, czyli bakłażan - to również mój pierwszy raz ogrodowy, nigdy wcześniej nie odważyłam się uprawiać oberżyny, choć kupuję i bardzo cenię jej smak. Każdy jednak musi mieć ten pierwszy raz:) zresztą co byłby ze mnie za ogrodnik, jakbym siała tylko to co proste, łatwe i przyjemne:)

karczochy...tu mam stracha, nie powiem:) Karczochy jadłam w słonecznej Italii i były przepyszne. Jak przez mgłę pamiętam przepis na karczochy (jadłam smażone i panierowane - palce lizać!!!), nie zapomnę jednak NIGDY W ŻYCIU jak uczono mnie przygotowywać karczochy do gotowania: wyjmij każdy karczoch z wiaderka, a następnie wal nim o kant zlewu...pomyślałam, że zwariowano, przecież starczy umyć...po kilku uderzeniach z karczochów zaczęły wypadać...skorki czyli popularne szczypawki. Oczywiście nie muszę opowiadać o moim krzyku i rzuceniu karczochem jak najdalej...:) Strach było sięgnąć po następnego:) Skorki maja świetną kryjówkę w kwiatach karczocha i naprawdę trudno je było z tej kryjówki wykurzyć:)



rzodkiewka czarna zwana zimową - siać trzeba późno, bo dopiero w maju/czerwcu. Ma czarną skórkę i biały miąższ...ciekawa jestem jak będzie wyglądać na kanapce:) Nie żeby spieszyło mi się do jesieni...:)


rzodkiewka zlata, czyli złota - żółta. W uprawie podobno prosta i łatwa, po prostu kolor mi się spodobał:)


rzodkiew Mantanghong, odsłona druga...do siania również w późniejszym terminie, jest negatywem znanej rzodkiewki: ma białą skórkę i czerwony miąższ. W zeszłym roku pierwszy siew czerwcowy zmarniał, drugi, sierpniowy  nie zawiązał główek. Tym razem będę ostrożniejsza:)


stewia - łyżeczka stewii ma moc słodzenia szklanki cukru. Słodkie są w niej gikozydy, których człowiek nie trawi dzięki czemu stewia ma zero kalorii:) Czyż to nie piękne, zasłodzić się na maksa i nie przytyć???:) W Internecie można wyszperać również przepisy na ciasta słodzone stewią, choć osobiście nie mam zaufania do słodzików - zawsze dodają do nich jakieś COŚ konserwujące, co mnie przyprawia o mdłości...


dynia makaronowa - ciekawostka dyniowa, zabawna sprawa przyrządzić sobie dyniowe spaghetti:) Oprócz makaronowej na grzędach siądzie jeszcze dynia butelkowa, olbrzymia, i piżmowa. Nie pytajcie GDZIE je posadzę, nie mam zielonego pojęcia:)


kapusta pak choi - tę  uprawiano już jako roślinę eksperymentalną w Zielonym Kąciku Badawczym, postanowiłam więc i ja zaszaleć:) Podobno smaczna i do tego ciekawie prezentuje się na stole. I już widzę te komentarze i wyjaśnienia przy biesiadnym letnim stole zastawionym zieleniną o tak orientalnych nazwach:)


czosnek niedźwiedzi - piękna roślina, smaczna i pachnąca, a do tego niesamowicie ozdobna. Będzie ozdobą ogródka ziołowego:)



szczypiorek czosnkowy - wieloletnia roślina o ciekawym smaku. Również ma działanie przeciwzapalne i antyseptyczne, mam nadzieję na mniej dokuczliwy niż po spożyciu czosnku zapach:)


pomidor Yellow Pearshaped. Wygląda jak miniaturowa, żółta gruszka. Oprócz tego pomidorka wysiałam również siedem innych odmian:)


W tegorocznym Zielonym Kąciku Badawczym poeksperymentuję z zestawem na taras czy balkon:

1. Pomidor doniczkowy Gartenperle, typ cherry
2. Papryka Poupila 
3. Japońska pietruszka Mitsuba

Oto zestaw w pełnej krasie:

Źródło: Na Ogrodowej

Nie wysieję ich na grządkach, tylko w donicach - skoro to zestaw balkonowo - tarasowy:)  Jestem sama ciekawa jak zniosą taki "mały kawałek podłogi":) 

Pomidory, cebula, ogórki i sałaty wszelkie idą i nas jak burza, towarzyszą im fasolki niskie, długie, żółte, zielone i fioletowe, które w duecie z kabaczkami pysznią się w jednogarnkowych późno letnich i jesiennych  potrawach. W tym roku będą się zmieniać z dyniami na sto sposobów:) Jabłka z naszej starej jabłoni są tak pyszne, ze osobiście zrywam i zajadam się takimi jeszcze niedojrzałymi, które buzię wykrzywiają i wymagają mocnych zębów:) Po porostu je uwielbiam! 

W ogrodzie zmiany:) Jak stwierdził Kaziu, nie dam mu się przyzwyczaić do widoków za oknem:) No nie dam. Ogród musi żyć. Musi się zmieniać. Uwielbiam go zmieniać, za każdym razem, z każdym sezonem widzę drobne błędy, niedociągnięcia i ulepszam to, co było w zeszłym roku. Tym bardziej, że nasz dom również się zmienił i otworzył widokiem na ogród. Tym razem jednak się nie spieszę, nauczyłam się już, że nie warto:) Ogród zmienia się wraz z porami roku - dziś widzę nagie drzewa i widoki, które trzeba zasłonić, bo szpecą. Drzewka zasadzone w tym sezonie będą pilnie obserwowane, jakie widoki zasłaniają w pełni ulistnienia, a co trzeba dopracować. W najbardziej newralgiczne punkty wrzucę zimozielone. Wbrew temu, co nam wbijano do głowy na studiach, że ogród powinien być obsadzony drzewami na obrzeżach, a środek powinien być wolny bo wtedy mamy "widok", ja uważam, że ogród powinien powoli odkrywać swoje tajemnice i nie ma nic złego w posadzeniu grupy drzew i krzewów z bylinami czy jednorocznymi na środku czy w poprzek trawnika:) To jak odsłony w teatrze, kolejne akty sztuki, kolejne obrazy pokazywane w miarę wzrostu ciekawości widza, to jak obiad z czterech dań, a każde wspanialsze od poprzedniego:), to jak ...hmmm...kobieta która umie pokazać to i owo w odsłonach, pomalutku odkrywa swoje tajemnice:) i nie daje wszystkiego "na tacy":) Wybaczcie porównanie, ale tak to właśnie widzę:) Ten spektakl ogrodowy musi czarować. Musi nam przybywać apetytu w miarę jedzenia:) 

Tradycyjnie, jak co roku zmniejszyła się powierzchnia trawnika:):):) Kiedy zaczęłam tłumaczyć Panu Od Kosiarki (Połówce Szanownej), że jak chce jeść pomidorki to one musza mieć gdzie rosnąć:) to spojrzał wymownie i machnął ręką:) Uśmiechnął się i zapowiedział, że nie kupuje nowej kosiarki, bo za dwa, trzy sezony nie będzie miał już czego kosić:)  No aż tak to nie będę likwidować...pies też musi się trochę wybiegać:) Ale jak zapowiedziałam zmianę położenia oczka (!!!!) w miejsce bardziej dogodne i przecięcie ogrodu (całego) szerokim strumieniem, to poprosił TYKO, żebym wzięła do pomocy chłopa jakiegoś i już więcej sama nie kopała TAKICH dziur:) Byłam w lekkim szoku, spodziewałam się raczej protestów nieziemskich...a tu lajcik i troska o mój kręgosłup:):):) Znaczy ufa, że będzie lepiej niż jest:):):)

Warzywnik jeszcze stoi i czeka. Wysadziłam na miejsce stałe zadołowane jesienią drzewka i krzewy -  nie zdążyłam z koncepcją, potrzebowałam czasu zimowego na uspokojenie myśli:) Drzewka i krzewy wysadzone, rabata podwyższona. Usunęłam jarmuż i brukselki - ostatni obiad ze świeżych (!!!) warzyw z zeszłego sezonu...niesamowite:):):) 

Brukselkę przyrządziłam według wyśmienitego przepisu Maszki:) Jarmuż poddusiłam lekko w wodzie z oliwą i czosnkiem, dodałam trochę pokruszonego sera pleśniowego typu Lazur - mi to wystarczy:) Głodomorkom polecam do tego makaronowe wstążki:)
W ogóle zauważyłam i odkryłam na nowo masę warzyw:) Kiedy byłam dzieckiem brukselka, okrutnie rozgotowana pływała jedynie w zupie warzywnej i przyprawiała mnie o mdłości...kiedy zaś sama odkryłam, że można ją podać na kilka innych sposobów i przede wszystkim będzie chrupiąca, taka al dente:) to polubiłam ją, a nawet pokochałam:) Taka miłość od drugiego wejrzenia:) Jarmuż zaś lubiłam zawsze, ale jadałam go na surowo - "za dzieciaka" widywałam go tylko na przyjęciach jako ozdobę półmisków. I niczym króliczek wyjadałam spod wędlinek:) Dyni nie znałam wcale, nigdy wcześniej jej nie jadłam...niektórym zapewne będzie trudno w to uwierzyć:) Pierwszą zupę dyniową ze słodką śmietanką miałam przyjemność spróbować zaledwie dwa lata temu. Nie była najwyższych lotów, łagodna, słodkawa, mdła....no ale od czego Internet no i Wy, drogie blogerki?:):):) I się nauczyłam. Moje dynie nie udały się w zeszłym sezonie, zebrałam zaledwie trzy sztuki ( z pewnością wysiałam za wcześnie), bazowałam więc na kupnych i darowanych:) Mam na koncie dwa rodzaje zupy dyniowej, racuchy i dynię zapiekaną:) PYCHA!!! Polecam wysiać w jakimkolwiek dogodnym dla dyni miejscu w ogrodzie i wcale nie musi to być warzywnik:) Wystarczy miejsce mocno nasłonecznione, osłonięte od wiatrów, z żyzną glebą - może to być choćby pryzma kompostowa. Aby przyspieszyć zbiory w kwietniu - maju warto wysiać dynię do doniczek i wysadzić do gruntu po 15 maja (Zimna Zośka). W tym roku mamy zadziwiająco ciepły i słoneczny koniec lutego - jeżeli taki sam będzie marzec, można pokusić się o wysianie dyni do doniczek już w połowie marca.

 Tak samo niezmiernie rzadko na moim stole dzieciństwa gościł bób - jako dorosła już kobieta gotowałam go od czasu do czasu, ale bez większego entuzjazmu. Dopiero własny ogród dał mi wielką radość z wysiewów, pielęgnacji, zbiorów i gotowania tego znakomitego warzywa:) Bób jest prawdziwą ozdobą grządki:) i dań jednogarnkowych. Czego nie zjemy na bieżąco - mrozimy albo wekujemy. Tym sposobem ze trzy garści bobu który pozostał po zbiorach (przeoczone strąki) wylądowało w styczniowej zupie warzywnej, a mus jabłkowy, konfitury śliwkowe, nalewki:):):) czy kiszone ogórki wyjadamy do tej pory. 

Słońce grzeje, zachęca do spacerów, zdejmowania kurtek, niezabrania czapki czy szalika:) Ale pamiętajmy, że to jeszcze przedwiośnie. Na termometrze w słońcu koło południa miewam ostatnio ... 24 stopnie!!! Możecie sobie wyobrazić, jaką batalię toczę w takie dni z nastoletnim synem, który po rzucie okiem na ten termometr wybiera się do szkoły w samej bluzie:) I choć ptaki świergolą na potęgę, miłość jak w bamboszu:) kwitnie w bezlistnych jeszcze gałązkach, kolorowe języczki  krokusów nieśmiało wyglądają z ziemi, a śnieżyczki już tańcują na świeżo tu i ówdzie zgrabionych rabatkach, to jednak mamy PRZEDWIOŚNIE:)


Lepiężnik się budzi...:)


Ale lód mocno trzyma.


Bluszcz zapuszcza korzonki...


Przepięknymi "trąbami" rozwesela okno Amarylis:)


Kawusia w porannym słońcu...:) To sprawdzony sposób na uśmiech całodniowy:)


Z miłością...:)

Ciszmy się niespiesznie z tego czasu. Wkroczmy w wiosnę spokojnym krokiem, z poszanowaniem choćby szalika:) Za  trzy, cztery tygodnie napisze z pewnością, że czas odkurzyć lekkie płaszczyki, szal wełniany zmienić na apaszkę, a puchowe kurtki zapakować do pudeł - do kolejnej zimy:) 

Trzymajcie się cieplutko:)
Do miłego!

PS. Trzeci dzień po siewie.....:):):)


PS 2 - Po Gardenii...dziś podwójnie zwariowany dzień...

Spotkanie w nieco okrojonym składzie, ale wielce udane - Małgosi i Marianowi, Kasi i Andrew - wielkie dzięki za czas i "pięć minut" po wielokroć pomnożone:) które zgrabnie wykroili i zechcieli się tym czasem podzielić:) Mam nadzieję na kolejne wspólne pogaduchy, może w innej scenerii, w innym miejscu...czas pokaże.
Kasi powrotu do zdrówka życzę i tak jak pisałam - do następnej okazji:)
Relacja nieco później, jak obrobię zdjęcia:)

Dobrej nocki:)

















30 komentarzy:

  1. Wszystkiego zazdroszczę! Jak Ci braknie miejsca, wal do mnie - ugoru starczy na wszystkie eksperymenty świata!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asertywnie odmów na drugi raz:) A co do siewów - żebyś się nie zdziwiła:)

      Usuń
    2. Lecę spać...padam na twarz:) dobranocki:)

      Usuń
  2. Kochana Ondraszo, wybierałam się na Gardenię, ale plany pokrzyżowały choróbska -mąż ledwo co z ospy wyszedł, a teraz walczę z kaszlem u młodych... Po kolei idą :(
    Pozdrawiam Cię gorąco!!!
    ...no i muszę wysiać te moje malwy, chociaż widziałam w gazetce z auchan, że już są do kupienia z korzeniem (kłączem ?). Zamówienie złożyłam, w razie czego będą też i takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa, moi znajomi przez choróbsko dzieci które dwa dni przed wylotem dostały świnki:) musieli zrezygnować z dwóch tygodni w ciepłych krajach:) Więc Gardenia to przy tym małe pifko:)
      Zdrówka życzę familii, ściskam mocno i do następnego razu. Malwy sa dwuletnie - w pierwszym roku liście, kwiaty z drugim, więc te z Auchan zapewne zakwitną w tym - bierz, kwiatów nigdy dość:)

      Usuń
  3. Na razie tak szybciutko spytam - byłaś wczoraj na Gardenii z rodzinką? Bo coś mi się tak wydawało, że to możesz być Ty, ale nie byłam pewna... A jak mi rodzina z głowy zejdzie pod wieczór, to na spokojnie posta przeczytam i jeszcze się wypowiem - na pewno obszernie jak to ja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z Rodzinką byłam. Wpadliśmy na krótko, obiecałam, syn robił sesję zdjęciową:) Na chwilkę spotkaliśmy się jeszcze z Megi na kawie i biegusiem dalej - miałam mocno napięty plan, zdążyłam jeszcze na zajęcia popołudniowe. Szkoda że nie podeszłaś:)

      Usuń
    2. Ja już byłam tak skołowaciała tam, że normalnie oczopląs pełen i po prostu nie byłam pewna :D Bo jak się widziałyśmy, to dość ciemno było i teraz zwątpiłam w swą pamięć ;) Ale Ci powiem, że jeśli to byłaś Ty, to się otarłyśmy o siebie nawet w przejściu :D LOL

      Usuń
  4. Tak pięknie piszesz o swoim ogrodzie, że już go widzę w całej krasie. Ale roboty przy tym huk! Niesamowite te dziwne odmiany warzyw, zafascynowała mnie "negatywna" rzodkiewka i gruszkowe pomidorki. Do fioletowej marchwi podchodzę jakoś nieufnie, ale pewnie jest dobra. Mam pytanie kwiatowe: pisałaś o wysiewaniu nagietek i kosmosów. W zeszłym roku miałam nagietki w skrzynce, ale były wiotkie i drobne, kupowane z rozsady. Chciałabym wysiać swoje w tym roku i powiedz proszę kiedy to zrobić i co zrobić, żeby były mocniejsze? Może one nie lubią skrzynki? Ale w ogródku nie bardzo mam gdzie ich wysiać.
    Co tak rzadko koleżanka do nas zagląda teraz?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krasa mojego ogrodu dopiero się robi:) nowości są małym eksperymentem, zobaczymy jakie z tego plony i co na talerzu z nich wyjdzie:)
      W zeszłym roku siałam nagietki i kosmosy ok. 20 lutego do doniczek/skrzynek - wyrosły mocne i ładne, ale wszystkie poszły do ogrodu. Dziś tez sieję, tez do skrzynek - jak podrosną również pójdą do ogrodu. Nagietek lubi słońce, żyzną i wilgotną ziemię. ta w donicach i skrzynkach może przesychać, ścianki skrzynek tez mocno się nagrzewają co nie sprzyja zatrzymaniu wilgoci. Trzeba nawozić, codziennie podlewać i to nie tylko po wierzchu - mam ten sam problem z kwiatami w skrzynkach, w pełnym słońcu - podlane rano a wieczorem ziemia sucha jak pieprz. Spróbuj sama wyhodować rozsadę - te ze sklepów (marketów zwłaszcza) często są mocno pędzone i dlatego takie chorowite. Może miałaś po prostu kiepski materiał. I siać można już teraz, jest ciepło i sporo światła.
      Zaglądam, zaglądam, nie zawsze piszę, czasami z opóźnieniem...mam roboty po grzywkę...:) Masakra jakaś;)

      Usuń
    2. Dzięki ci bardzo za porady nagietkowe, wypróbuję swoją rozsadę. Powiedz mi jeszcze tylko czym nawozić? I jeśli siać teraz to normalnie w domu to trzymać na oknie? Przepraszam za możliwie durne pytania, ale ja początkująca:))
      To mnie uspokoiłaś, że zaglądasz:))) Robota to robota, trzeba ją zrobić:)) I w zasadzie to dobrze, że jest.

      Usuń
    3. Siać w domu i na parapet, nawozić nawozami do roślin kwitnących (jak już będą pączki!) - ja podsypuję azofoską ale to w ogrodzie, jak już spore roślinki są wysadzone. Wcześniej oczywiście nie nawozimy - starczy ziemia do siewów z kompostem (w LM 20 l za 9,90):)

      Usuń
    4. Dzięki bardzo za odpowiedź i cierpliwość:))

      Usuń
  5. Przy każdym przeczytanym słowie czuć, ze ogród to Twoja pasja! Ja mam podobnie, ale moja widza do piet Ci nie dorasta:) Cudny dzień przed nami, my na obiadek do rodziców a potem obowiązkowy długi spacer po naszym pieknym parku...ach wiosnę czuć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, szyjesz pięknie, jak nie umiem wcale! Dzień cudny, mieliśmy odwołaną lwią część zajęć, bardzo mi to dziś na rękę:):):)
      wiosna! Piękna pogoda:)

      Usuń
    2. Ewa, jak Kaziuki???? nic się nie chwalisz:):):)

      Usuń
  6. Ależ dziewczyno masz pasje!!!Niesamowity post.Jesteś dla mnie kopalnią wiedzy.Często będę wracała do niego.Ja również wyszłabym chetnie na taras i do ogrodu ale jeszcze musze poczekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miłe:) Na co czekasz? Dziś pięknie było...u moich sąsiadów już grządki wygrabione, pierwsze siewy w glebie - patykami poznaczyli:) Ja nie zdążyłam wysadzić cebulek. Mam jeszcze sporo pracy.

      Usuń
  7. No, przeczytałam Twój post. W końcu znalazłam tych 5 minut dla siebie ;) Przygniotłaś mnie trochę tymi swoimi siewami, bo ja jeszcze w sferze planów! Wczoraj dopiero udało mi się wrzosy poprzycinać. Nawet nie mówię o papierówce, która czekan na odmłodzenie - jeszcze uzupełniam wiedzę w tym temacie, bo strach za piłkę i sekator chwycić ;) Przynajmniej udało mi się zapas zaplanowanych nasion uzupełnić. Brakuje już tylko łubinu i czosnku niedźwiedziego (był na targach ale sadzonki liche, a nasiona za cenę z sufitu wzięte). U mnie też jarmuż będzie - w dwóch kolorach, żeby zimową grządkę upiększyć, i brukselka też. To będzie test dla moich kubków smakowych :D Bób też upolowałam - windsor bodajże? i karmazynowy. Już mi ślinka cieknie - piwko, sól i "zakącha" ;) ...
    Chciałam pisać dalej, ale to by cały post wyszedł chyba :D Tak więc ostatnia rzecz - przestraszyłaś mnie karczochami. Chciałam za rok spróbować, ale chyba bym zawału dostała z tymi skorkami!!
    Ściskam cieplutko i zapraszam dziś lub jutro na mini candy, a potem post ogrodowo-siewny również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorki siedziały we włoskich karczochach:) Może do naszych nie wejdą:) Ale wiem już że mogą w nich być, więc zaskoczona nie będę:)
      Ja też mam mnóstwo pracy jeszcze...a do tego wolne co tylko drugie weekendy. Niecierpliwie czekam na zmianę czasu na letni:) Inaczej się pracuje jak wraca się z pracy i ma się jeszcze kilka godzin "jasności":)

      Usuń
  8. Ależ zazdrość bierze na myśl o tylu roślinnych rarytasach. Najbardziej ciekawa jestem jak się potoczą losy karczocha i bakłażana. U mnie niestety ograniczone miejsce pozwala tylko na pojedyncze eksperymenty, ale już nie mogę się doczekać pierwszych efektów. Chciałabym w tym roku spróbować hodowli bakłażana w pojemniku na tarasie, ale na razie bezskutecznie poszukuję w pobliskich sklepach ogrodniczych odpowiedniej odmiany.
    Torfowe doniczki zapowiadają się ciekawie. Mnie ostatnio zaintrygowały doniczki zrobione z... krowich placków. Pierwsze nasionka już znalazły w nich swoje miejsce. Zobaczymy co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, gdzie kupiłaś doniczki z krowich placków?:) Piękny kawał obornika na start:) Bakłażany lubią donice, więc śmiało próbuj. Ja zastanawiam się jak powiększyć mój warzywnik - na parterze miejsca mało, chyba wybuduję pięterko:)

      Usuń
    2. Udało mi się takie cudo znaleźć w Castoramie ubiegłej jesieni. W innych sklepach na razie się na nie nie natknęłam. Wygląda na to, że robią je w Stanach - podeślę ci stronkę na priv, żeby nie robić reklamy. W sumie nie pomyślałam, że nie tylko naturalnie się rozkładają, ale przy okazji dają dobrą dawkę nawozu.
      Fajny pomysł z piętrowym warzywnikiem.

      Usuń
  9. marzy mi się choćby malutki ogródek ....niestety mieszkam w mieście. Mam jednak spory kawałek tarasu, który do tej pory zdobiły donice z iglakami i nieliczne kolorowe kwiaty.
    w tym roku mam zamiar stworzyć ,,namiastkę ogródka,, . Pierwsze nasiona już wysiane, dopiero zaczynają kiełkować :) Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zabrać się za ,, prace ogrodowe (tarasowe),, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tarasie można sobie urządzić całkiem spory ogródek warzywny, a własne pomidorki czy truskawki są nieziemsko smaczne:) Powodzenia!

      Usuń
    2. Tu jest fajny pomysł na to, jak taki mały ogródek zaaranżować http://www.ogrodowisko.pl/watek/1390-ogrod-warzywny-warzywnik-kolezenskie-porady?page=10
      Osobiście polecam na taras poziomki i papryczki - ślicznie wyglądają, a poziomki owocują do późnej jesieni.

      Usuń
  10. Kilka dni temu miałam okazje spróbować fioletową marchewkę i powiem tak: hmmm. Kształtem przypomina marchewkę, zapachem też i tu podobieństwa się kończą. Środek w kolorze baaardzo ciemnego buraka, takie też plamy zostawia na rękach:) Smak trochę nieokreślony, trąci warzywem pastewnym. Jadłam lekko podduszoną z odrobiną tylko soli, bo właśnie na smaku mi zależało. No bez rewelacji. Ale, może odmiana inna, bo nawet po wyszorowaniu kolor nie przypominał tego ze zdjęcia na opakowaniu. Był prawie czarny. Tego się trzymajmy:) I życzę miłych niespodzianek w tych eksperymentach z nowymi odmianami!

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo, zdjęcia zgrane:-) faktycznie wszystko wygląda obiecująco.
    Powiadasz, że was tak źle uczą, stopniowanie roślin, jednoprzestrzenne ogrody? a fuj.
    Koniecznie pojedźcie w weekend na śnieżyce w Turwi, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak nas uczą...i jeszcze, że wierzby się do parków nie nadają (???!!!) A ja się nauczyłam, że robi się to, co psor każe, a jak już się jest inż. arch. kraj. to można po swojemu:)
    Nie wiem co w weekend będzie, mój Młody znowu chory - żołądek odmówił współpracy:-(

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.