Header Ads

PwD

PwD

SZKLARNIA na wiosnę i mydło w ogrodzie.


Szklarnia na wiosnę musi być czysta i wolna od patogenów, jeżeli chcemy doczekać się zdrowych zbiorów spod własnego szkła. A że jest to budowla pełna zakamarków, zagłębień i kątów, to sprzątanie nie może odbywać się "po wierzchu". Po zeszłorocznym sezonie zarówno w glebie jak i na szkle (płytach poliwęglanowych), w zakamarkach profili, w każdej szparze, na stole do rozsad czy w doniczkach i kuwetach mogły pozostać grzyby, pleśnie, patogeny chorobotwórcze, formy przetrwalnikowe szkodników szklarniowych czy pospolite glony:) Tak, tak, porobiło nam się ostatnio gloniasto w domu i zagrodzie, jakoś nas te stworzonka zielone polubiły. Bez wzajemności, ale nie ma walki zajadłej, zaciekłej - ot, trzeba umieć utrzymać zdrową równowagę w przyrodzie. Po czyszczeniu oczka przyszedł czas na szklarnię. W końcu czas wiosenny objawia się lekkim babskim fiziem w sprzątaniu wszelakim - i w domu i w ogrodzie. Trzeba było szklarnię na wiosnę umyć, w kątach wyszorować, pająki wygonić, zebrać zeszłoroczną ziemię i odkazić.

Nie miałam niestety pod ręką ekologicznego mydła, ani siarki do odkażania, nie mam też myjki parowej, czasu też nie było na zakupy, więc zrobiłam rekonesans domowych środków czystości. Najpierw usunęłam warstwę zeszłorocznej gleby i złożyłam ją przy kompostowniku, później wyniosłam wszystkie doniczki i inne pojemniki i przydasia do siewów, sadzenia, pikowania, oznaczania roślin itp. Po przeglądzie wszelkich dostępnych pod ręką środków czyszczących i odkażających wybór padł na zwykły wybielacz chlorowy, czyli podchloryn sodu. Ma on wybitnie bakteriobójcze działanie, a nie używany w sporych ilościach nie wyrządzi szkód glebie. Trzeba jednak uważać, bo chlor działa drażniąco na drogi oddechowe i skórę rąk, że o ciuchach nie wspomnę, więc żadnej różowej mody ogrodowej - stare portki i bluza dresowa z zeszłego wieku:)

dezynfekcja szklarni
Na wiadro wody wlałam trzy duże nakrętki wybielacza i rozpoczęło się szorowanie... zielone osady w zagłębieniach poliwęglanowych płyt były jak przyspawane, ale największe kolonie glonów miałam w zewnętrznych rynnach i  w szparach, w które wsuwa się płyty poliwęglanowe. Najpierw było więc mycie ogólne, później za pomocą strumienia z węża ogrodowego mycie szczegółowe. Każda szparka, każdy zakamarek został wyczyszczony i dokładnie wypłukany. Szklarnię umyliśmy w środku i na zewnątrz, wyczyściliśmy też stół do rozsad i regały. Przez dwa dni szklarnia się wietrzyła i suszyła, po tygodniu wróciły do niej wymyte (już w wodzie z Ludwikiem) doniczki, pojemniki i wszystkie przydasia. 

Kilka słów o środkach czystości jakie stosować się powinno w ogrodzie:

Mydło które ulega biodegradacji jest do tego celu najlepsze - takie mydła dostaniecie w drogerii, albo w sklepach ogrodniczych. Dostępne są także specjalne mydła potasowe w płynie które służą nie tylko do mycia narzędzi czy paneli szklarniowych, ale nadają się również do obmywania roślin ze szkodników (np mszyc, przędziorków) czy do oprysku liści i walki z innymi szkodnikami czy grzybami.  Niektórzy wykorzystują do tego również roztwór szarego mydła (szare mydło marsylskie jest potasowe, zaś pospolity Biały Jeleń jest mydłem azotowym, ale nadają się oba, bo nie zawierają barwników i dodatków zapachowych) - kostkę mydła trzemy na tarce i rozpuszczamy w 5 lub 2,5 litrach wody (w zależności od stężenia jakie chcemy uzyskać), a po wystygnięciu, w słoneczny dzień spryskujemy kolonie mszyc; mydło zatyka ich otwory oddechowe, a słońce wysusza - i mamy mały pogrom. Ale uwaga - w ten sposób, przy mało precyzyjnym oprysku  pozbędziemy się wszystkich owadów, również pożytecznych!  

Do mycia i odkażania można używać również środków na alkoholu - pospolity denaturat rozcieńczony z wodą najczęściej w stosunku 1:2 sprawdza się zarówno podczas odkażania jak i walki ze szkodnikami, np. wełnowcami.

W szklarniach panują specyficzne warunki, jest wilgotno i ciepło, rosną tam nasze ukochane pomidory i papryki. Takie warunki sprzyjają również chorobom, grzybom, pleśniom i szkodnikom szklarniowym - wszelkie formy przetrwalnikowe zimują w glebie i zakamarkach szklarniowych, a jest takich sporo.  Stąd tak ważne jest zachowanie w szklarni higieny i utrzymanie jej i donic w należytym stanie i czystości. W dużych, produkcyjnych szklarniach czy tunelach stosuje się metody odkażania takie jak ozonowanie czy gazowanie siarką którą w mieszance z nadmanganianem potasu lub saletrą potasową spalamy w szklarni, ale ze względu na dużą toksyczność oparów nie polecam tego amatorom ani nikomu, kto nie widział "na żywo" jak się do tematu zabrać. W naszych niewielkich, rodzinnych szklarniach dobre wyszorowanie mydłem potasowym, myjką parową czy w najgorszym przypadku wodą z wybielaczem w zupełności wystarczy. 

Po takich zabiegach mamy pewność, że nasze plony nie zostaną zakażone przez nasze niedbalstwo.

cebula

jabłka

aronia

ogórki

plony na sniadanie

  **********

Gdyby nie grypa która skutecznie uziemiła mnie w łóżku, w niedzielę rozpoczęłabym siewy, a tak... trzeba czekać aż choróbsko minie. 
Grunt, że wszystko przygotowane i jak tylko zdrowie i pogoda pozwoli, zaszyję się w mojej wypucowanej szklarni i pierwsze nasionka trafią do multidoniczek, wytłoczek po jajkach, pojemników, plastikowych kuwetek i czego tam jeszcze nie wymyślę:) Wszystko stanie oczywiście na parapetach i regałach, które już czekają na pierwszych lokatorów. Byle do wiosny! A ta już za 20 dni - WOW!!!

8 komentarzy:

  1. Twój optymizm chciałabym mieć! Zdrowiej szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówić nie mogę, to się wypisze przynajmniej:) A moje Chłopaki jakie zadowolone??? Milcząca matka i cichutka żonka - marzenie:) Ale do czasu, w okolicach czwartku planuję odzyskać władze w domu i w zagrodzie:)

      Usuń
  2. Szybkiego powrotu do zdrowia :) Dzięki za podpowiedź, jak pozbyć się mszyc. W zeszłym roku zniszczyły mi czereśnie i kalinę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz pomyślałam, że może dobrze nie mieć szklarni - tyle pracy mniej.
    Chociaż tak się pocieszyłam, bo szklarnię oczywiście mieć bym chciała.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, to szybko zdrówka w takim razie życzę. ;) I już czekam na te Twoje siewy, bo sama jeszcze też nic nie wysiałam. ... W wytłoczkach, a jak z podlewaniem i potem pikowaniem?
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też siać już miałam, ale czas jakoś uciekł mi w weekend. Jestem jednak bogatsza o tunelik foliowy (lepszy rydz niż nic póki co), więc rozsady od Świąt przeprowadzą się do niego. Jeszcze tylko jakieś półki / regały muszę wykombinować po taniości. Dobrze mieć zielonego bzika - ludzi smutni przy tej pogodzie chodzą, jacyś odrętwiali, a mnie nosi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nosi zielono ;) Tunelik foliowy fajna sprawa, u Nas się sprawdza, tylko jak zawieje silny wiatr, to mam duszę na ramieniu.

      Usuń
    2. Fajny post; jak już zamienię foliak na szklarnię, to na pewno skorzystam z Twoich rad :)

      Usuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.