Header Ads

PwD

PwD

Rozpoczynamy ADWENT


Rozpoczyna się czas szalony i jednocześnie magiczny - za nami pierwsza niedziela Adwentu. Tak, tak - już za niespełna miesiąc będziemy wyczekiwać pierwszej gwiazdki na niebie i przełamiemy się bieluśkim opłatkiem. I choć nie czuję już tego dziecięcego podniecenia prezentami, zgadywania "kto w tym roku przebierze się za Gwiazdora" i zupełnie z innej perspektywy patrzę na ten świecki wymiar świąt Bożego Narodzenia (wiecie sami - okna, firanki, choinka, nastrój, prezenty i  12 potraw na stole, a to wszystko między pracą zawodową, trybikami domowymi i niebotycznymi kolejkami w sklepach), to nadal z wielką radością w sercu i na duszy przygotowuję się do Gwiazdki, oczekuję jej i cieszę się tymi spokojnymi dniami z rodziną

Odkąd pamiętam święta spędzaliśmy "w kupie". To były, są i będą święta rodzinne. I nie wyobrażam sobie, aby miało być inaczej...

Co roku dbam o to, aby wszystkim udzieliła się magia tych świąt. I choć moje chłopaki utyskują na te "pierdoły" w stylu świeczek, pierników, girlandy, żywej choinki, nowych bombek (choćby jednej, do kompletu, aby tradycji stało się zadość) i wieszania wianków, to jak wszystko już podłączę, powieszę i rozświetlę - mam jedno wielkie " ŁAŁ"... to cieszy:) Więc dopóki jest "łał" - warto się stroić na święta, warto zdobić pierniki, warto wypełniać dom zapachem orzechów, pomarańczy, maku i miodu. I warto celebrować Adwent. 


Adwent to przede wszystkim oczekiwanie. Byłoby idealnie, gdyby to oczekiwanie odbywało się wspólnie, całą rodziną i codziennie przybliżało nas zarówno do siebie nawzajem jak i do dnia Bożego Narodzenia. Nie zawsze tak jest, bowiem w tym zagonionym świecie czasu mamy coraz mniej, a obowiązków coraz więcej. Warto więc zadbać nie tylko o czyste, ozdobione mieszkanie, suto zastawiony stół, wymarzone prezenty, ale przede wszystkim o to, aby ten czas był spędzany po prostu razem.

Adwentowe tradycje wianków i świec przybyły do nas z Niemiec, zresztą tak samo jak strojna choinka. A skoro z Niemiec, to jest to spuścizna Ewangelików. 
Pierwsze świece adwentowe zapłonęły w 1839 roku, kiedy to ewangelicki pastor Johann Hinrich Wichern prowadzący w Hamburgu jeden z pierwszych domów wychowawczych dla dzieci ulicy postanowił umilić wychowankom czas oczekiwania na Boże Narodzenie.  Jednocześnie pastor chciał nauczyć dzieci codziennej modlitwy i wspólnego celebrowania wieczorów w namiastce rodziny jaką próbował im stworzyć. Wobec tego w świetlicy domu, na ogromnym, dwumetrowym kole ustawiono świece: 4 duże symbolizujące cztery niedziele do Bożego Narodzenia oraz między nimi mniejsze - symbolizujące każdy dzień oczekiwania. Dzieciaki wraz z pastorem i darczyńcami codziennie zapalały jedną świecę - im bliżej było Boże Narodzenia, tym jaśniejsze stawało się pomieszczenie. Ta piękna symbolika grudniowych świąt przemówiła i do dzieci i do dorosłych - adwentowe wieńce wkrótce podbiły zwykłe domostwa

Zredukowano jedynie liczbę świec do czterech (kto miałby w domu miejsce na dwumetrowe koło...) zaś wieniec podwieszano nad stołem, a dni powszednie odliczano za pomocą kalendarzy adwentowych, które wręczano głównie dzieciom. Zielone gałązki i czerwone kokardy pojawiły się na wieńcach z czasem i jak wszystko miały swoją symbolikę - okrąg symbolizuje Boga i Jego nieskończoność, zielone gałązki to symbol trwającego życia, zaś ogień ma jak wszędzie moc oczyszczającą, rozświetlającą mrok i symbolizuje oczekiwanie i gotowość na przyjście na świat małego Jezusa. 


Dziś adwentowe wieńce, a raczej kompozycje mają wymiar bardziej ozdobny niż religijny, ale niezależnie od tego jaka jest nasza wiara - najważniejsze aby w ten czas być razem, aby okazywać sobie miłość i zainteresowanie. To też dobry czas na podreperowanie naszych wzajemnych  relacji rodzinnych - cały Adwent przed nami:)  
Warto ten czas wykorzystać tak, aby sama Wigilia była wolna od niedobrych emocji, niedopowiedzeń czy wzajemnych pretensji - temu może służyć również adwentowy kalendarz, który z roku na rok staje się czymś więcej niż pudełkiem czekoladek - staje się właśnie tablicą dobrych myśli, miłych słów, wzajemnych przeprosin i okazją do pokazania, jak bardzo nam na sobie wzajemnie zależy i jak jesteśmy dla siebie ważni:) 

Wyszperałam dla Was kilka zdjęć kompozycji adwentowych, kto zaspał ma jeszcze czas żeby nadrobić:) Do zrobienia takiej kompozycji potrzebujecie właściwie tylko czterech świec - reszta zależy od tego co macie pod ręką, na ile Wam się chce popracować nad wieńcem i czy ma to być wieniec tradycyjny, czy też kompozycja. W sieci znajdziecie całe mnóstwo dekoracji i pomysłów zarówno na wieniec jak i kalendarz, więc...  szukajcie, a znajdziecie:)


Najważniejsi jednak w tym czasie powinni być dla Was najbliżsi - Wasza Rodzina:) 


7 komentarzy:

  1. Dziękuję :) Przypomniałaś o tym , co najważniejsze. Piękna historia o początkach obchodzenia adwentu. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia mnie zauroczyła, aż się prosi o świece na caluśki miesiąc:) Ale najważniejsi są obok nas, często o tym zapominamy kiedy zagonieni pokrzykujemy na wszystkich w przedświątecznych nerwach.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis, który przypomina nam, po co to wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Adwent - gdzieś przeczytałem, że to świetny czas na przemyślenia i podsumowanie roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie zdałam sobie sprawę, że dzisiejsze nastawienie Kościoła bardzo mnie odpycha i nieświadomie zaczęłam Święta Bożego Narodzenia traktować dość świecko. Zdecydowanie myślę o śniegu, choince, dekoracjach i wspólnym siedzeniu przy kolacji, a niżeli o Adwencie, czasie źle kojarzącego mi się od dzieciństwa postu od wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne te wieńce adwentowe. Szkoda tylko, że ludzie coraz częściej w tym przedświątecznym zabieganiu gubią prawdziwy sens Świąt, o którym tak pięknie piszesz.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.