Header Ads

PwD

PwD

Gardenia 2017 i 5 SBO - ewolucja czy rewolucja


Tegoroczna Gardenia rozpoczęła się w samym środku mojego zawodowego tornado. Odpuścić musiałam uczestnictwo w XI Seminarium Miejskiej Sztuki Ogrodowej, a i kolejne dwa dni siedziałam jak na szpilkach, bo wiedziałam co mnie czeka jak wrócę do obowiązków. Być może to skupienie  i wyostrzenie zmysłów pozwoliło mi w tym roku spojrzeć na Gardenię z nieco innej perspektywy, zwrócić uwagę na nietypowe aspekty ogrodowe i nieco poszerzyć horyzonty. Ten artykuł będzie więc balansem między ewolucją a rewolucją gardeniowych stoisk. Ale zacznę od... tyłu :)

5 SPOTKANIE BLOGERÓW OGRODNICZYCH

To - oprócz XI Seminarium Miejskiej Sztuki Ogrodowej - główny cel który zwabia mnie z początkiem marca do centrum Poznania.
Blogerzy spotykają się już po raz piąty i forma ta ewoluuje. W planach w dobrym kierunku, w praktyce bywa różnie. Dlaczego? Bo blogerzy reprezentują różny poziom, różne tematy i różne cele blogowania.  Spotykamy się po raz piąty, a piszemy dużo dłużej. My - ekipa podstawowa, która skrzyknęła się "wieki temu". Mamy jednak również świeżynki, które dopiero zaczynają. Te wykłady które nas z lekka nudzą - dla nich są ciekawe. I na odwrót - wyższy poziom wtajemniczenia bywa niezrozumiały dla początkujących.


Dodatkowo nasze spotkania pokrywają się z innymi warsztatami i wykładami na Gardenii, czego skutkiem w tym roku była bolesna decyzja opuszczenia arcyciekawej prezentacji Magdy Sobolewskiej - Berezy z bloga Barwy Ogrodu na rzecz Forum Architektów Krajobrazu, gdzie o konkursach dla projektantów ogrodów opowiadali tacy bywalcy jak Agnieszka Hubeny-Żukowska, Marzena Janiecka-Jankowska, Arek Luc czy Tomek Ciesielski.  Że też nie można siedzieć jednym tyłkiem na dwóch spotkaniach... A może można??? W tym roku padł pomysł, aby wykłady i warsztaty nagrywać. To jest bardzo DOBRY pomysł:)

Nadal brakuje mi wzięcia na warsztat konkretnych przykładów - blogów, wpisów, zdjęć, filmów czy tematów. Mogłoby nawet być dla chętnych, kto z nas nie poddałby się fachowej, życzliwej, krytycznej ocenie? Przecież te nasze miejsca w sieci reprezentują nasze firmy, nasze ogrody albo nas samych - każdy chciałby mieć jak najładniejsze to własne gniazdko. A Prelegenci podchodzą do tematu krytyki jak do kupy jeża bojąc się kogokolwiek urazić i operując na przykładach zbyt ogólnych, na domysłach, na delikatnych sugestiach...

Merytoryczne dyskusje nad rozwojem i nowymi pomysłami znów rozległy się "za pięć piąta", po spotkaniu w sobotę, kiedy połowa z nas zmyła się zapolować na ostatnie cebule lilii i mieczyków z kiermaszu, a połowa z połowy leciała na pociąg powrotny do domu. Garstka która została gremialnie stwierdziła (po raz kolejny), że "takiej dyskusji nam brakuje!"... ale już musimy lecieć... i na tym 5 SBO się zakończyło.

Nie zawiedli Sponsorzy - w tym roku byli to PNOS Ożarów Mazowiecki, producent wysokiej jakości nasion warzyw i kwiatów - w tym gatunków miododajnych - oraz ziół i  PLANTPOL Zaborze - lider wśród  producentów roślin ozdobnych. Obaj Sponsorzy nie tylko wygłosili ciekawe wykłady, ale też mieli dla nas piękne niespodzianki - nagrody za udział w przedgardeniowych konkursach, wspaniałe startery, zaproszenia do współpracy. Oprócz tego 5 SBO wsparło szerokie grono mediów, w tym Gardener's World, Garden Trends, Przepis na Ogród, Zielony Ogródek oraz Biznes ogrodniczy - mamy nadzieję na owocną współpracę:)

I oczywiście tradycyjnie odbyło się rozdanie nagród Blogerów Ogrodniczych za najlepsze roślinne stoisko wystawiennicze. W tym roku I miejsce zdobyła szkółka Vitaflora, drugie szkółka Cyrzan, zaś trzecie przypadło mojemu faworytowi (za pomysł, dowcip i fajne miejsce do zdjęć) , szkółce Fryszkowscy :)


OGRODY POKAZOWE - KONKURSOWE

Nie powaliły na kolana, choć temat był wdzięczny - ogród i książka, miejsce relaksu, czytelnia pod chmurką. Ogrody już dawno przestały być trawnikiem, ścieżką, rabatkami z kwiatkami i gdzieś w rogu upchniętą drewnianą altanką z blaszanym grillem. Ogrody w tej chwili zamieniają się w przedłużenie domu, letnie salony, gdzie spędza się poranki, popołudnia i całe weekendy. W moim domu w pogodne dni wiosną, latem i jesienią właściwie w domu tylko śpimy. Czasami nawet z pracą przenosimy się w zielone zakątki - ogrody pokazowe nawiązywały do ogrodowych salonów i zielonych bibliotek, choć w przedstawionych wersjach były w większości niepraktyczne. Zresztą - sami zobaczcie:) W której scenerii chcielibyście zatopić się w lekturze? Pomijamy wszelkie niedogodności: komary, deszcze, wiatry, opadające liście... nad tym trzeba jeszcze popracować.



Ogród pokazowy zaś nawiązywał do ogrodów historycznych. Nie jest to moja bajka, choć symetria i porządek w jakieś tam formie, mocno znaturalizowane, przetaczają się w projektach moich ogrodów. Osobiście musiałabym się zmusić do projektu spod linijki:) Ale nie mówię "NIE". Nad tym czy jest to modne czy nie, czy wypada mieć taki ogród czy też to obciach, wymądrzać się nie będę. Musiałabym kwestionować dorobek takich mistrzów jak choćby Andre Le Notre, a jak wiadomo klasyka to klasyka, zawsze jest w modzie. Jak mała czarna, sznur pereł i szpilki. Kropka.


COŚ DLA PROFESJONALISTÓW

Zabawki dla dużych chłopców to podstawa. Bez tego nie byłoby dużych ogrodniczych inwestycji.

Traktorki, super kosiarki, rozdrabniarki, piły, przesadzarki... do tego całe zaplecze pomocne w szkółkarstwie, doniczki w każdym bodaj rozmiarze i kolorze, nawozy, narzędzia, rośliny, ściółki począwszy od kory, przez zrębki na... białej Mariannie skończywszy.


A także oprogramowania do projektowania ogrodów - brakowało mi stoiska dla projektantów preferujących tradycyjne, ręczne projektowanie. Nie wyszłabym stamtąd za żadne skarby świata:)

COŚ DLA AMATORÓW

Kilka spotkań temu pewien różowy Bloger zaśmiewał się do rozpuku z firmy Chomik,  która przywoziła na targi plastikowe fontanny i inne drobiazgi w stylu disco polo:) W tym roku ich stoisko było oblegane przez ogrodników i działkowców - Chomik wyczuł nastroje i modę na styl SLOW i powrót do natury, własne przetwory i temat "ogród dla domu" - ich stoisko pełne akcesoriów do produkcji nalewek, słojów, słoików, sokowników i innego sprzętu do przetwarzania darów natury zrobiło furorę.

Tak jak pisałam na początku - ogród przestał być "trawnikiem, ścieżką, rabatkami z kwiatkami i gdzieś w rogu upchniętą drewnianą altanką z blaszanym grillem". Przekrój wyposażenia ogrodowego jest szeroki - od super nowoczesnych i drogich "dżakuzi" z telewizorem i miejscem na szampana, przez grille bardziej przypominające kuchnie polowe w stylu "kombajn" po akcesoria przydatne naszym zwykłym, rodzimym ogrodnikom.


Klient od bogatego przedsiębiorcy po emeryta działkowca. Warto zadbać o nich wszystkich, bo jedni i drudzy to potencjalni klienci.

Amatorzy oczywiście szturmem odwiedzili bazarek targowy, na którym można było nabyć bylinki, cebule, kłącza, nasiona i wyroby rękodzielnicze. Nie każdemu się to podoba, ale w końcu to TARGI. A w dzień targowy, na targach  jak świat światem się handluje.


Kilka stoisk z mydłem i powidłem nie zepsuło poznaniakom zakupów - ja też kupiłam kilka cebul lilii, różę Lilia Wunder w nietypowym, fioletowym kolorze i trochę moich ulubionych sukulentów.

COŚ DLA OGRODÓW

I tutaj zatrzymam się na dłużej w swoich wywodach. Moje wyostrzone zmysły i poszerzone horyzonty pozwoliły mi spiąć w całość wszystkie (do ok - prawie wszystkie...) stoiska na tegorocznej Gardenii. Po kolejnym roku pracy w zawodzie ogród przestał być dla mnie wspomnianym trawnikiem z rabatkami. Zwracałam uwagę na wszystko - na aspekt florystyczny, estetyczny, użytkowy, budowlany i kuchenny. Ogród stał się dla mnie zielonym domem, który można zagospodarować tak samo jak dom tradycyjny - z miejscem do wypoczynku, do zabawy, do spędzania wspólnego czasu ze znajomymi w idealnie wyposażonej letniej kuchni, z miejscem do uprawy własnych warzyw i owoców, z całym zapleczem ogrodowo - roboczym w którym rąbie się i składuje drwa, tworzy kompost, przechowuje narzędzia. Z miejscami magicznymi - donicami, zakątkami, murkami, studniami, lustrami...





Ogród zimowy, gdzie pod szklanym dachem możemy uprawiać egzotyczne rośliny niczym w palmiarniach, gdzie jesteśmy chronieni przed deszczem i chłodem i możemy nasz oranżeryjny kącik urządzić materiałami które całkiem na zewnątrz by nie wytrzymały. Ogród w bardzo szerokiej perspektywie, gdzie trawnik, rabaty i ścieżki to ledwie szkielet, podstawa reszty zielonego salonu. Tym osobistym odkryciem byłam mocno zdziwiona, ale i podbudowana. Jeśliby promować takie spojrzenie na ogród można byłoby uniknąć łabędzi z opon malowanych na biało albo doniczek stawianych na pieńkach po ściętych drzewach. Bo czyż ustawilibyśmy coś takiego w domu? Nie? To dlaczego stawiamy w naszych ogrodach???


COŚ DLA BLOGERA

To najfajniejszy punkt każdych targów i spotkań - siatki zdobycznych towarów :) Foldery i ulotki poszły na jedną kupkę, zaproszenia na spotkania branżowe na drugą, darmowe magazyny na trzecią. Wizytówki z adnotacją od kogo i po co do wizytownika. Drobiazgi przydatne w codziennym życiu zasiliły szuflady i miejsca w których permanentnie giną długopisy i brakuje notesików do notowania. Wszystko co może być przetestowane czeka na swoją kolej, a troszkę tego jest. Drobiazgi darowane i kupione bardzo okazyjnie, miłe rozmowy przy kawie i ciasteczkach, wymiana poglądów, opinii, zwykłe uprzejmości.


Z blogerami nie zrobi się interesów na grube miliony, ale można robić na grube tysiące. Każdy z nas, blogerów ogrodniczych specjalizuje się w czymś konkretnym, każdy na swój kawałek Internetu i swoich Czytelników. Każdy jest w jakieś dziedzinie specjalistą. Każdy pojawia się na Targach i płynie między stoiskami czujnym okiem wypatrując hitów i kitów.






My znamy wystawców- wystawcy powinni też poznać nas. Tym bardziej, że pojawiamy się już od dłuższego czasu i spotykamy regularnie po raz piąty. Jest to dla nas tradycja, radosne spotkanie ale i praca. Każda relacja z Gardenii jest inna, każdy z nas zwrócił uwagę na coś innego, każdy ma o tych targach nieco odmienne zdanie.
Ja jestem na TAK - mimo kilku potknięć, mimo tego, że niektórzy wystawcy po raz kolejny wystawiają TE SAME gadżety i stoiska, mimo że znani nam w Facebooka i z kilku realnych spotkań ludzie w ferworze targowych rozmów i negocjacji nas nie poznają (a jesteśmy facebookowymi znajomymi :)), mimo iż kilka ogrodowych kompozycji wołało o pomstę do nieba, mimo że rewolucja dokonała się jedynie w mojej głowie, zaś o ewolucji nie może być mowy - ja jestem na TAK. 

Bo wiosna zaczyna się na Gardenii w Poznaniu.
Do zobaczenia za rok:)



12 komentarzy:

  1. Pięknie napisane i jednak "ostatni" są pierwszymi :) Ja zaczynam blogowanie cały czas...od roku i mam nadzieje zostać z Wami na długo. Pozdrawiam i do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne stwierdzenie, że każdy ma dla siebie kawałek internetu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest:) I ogranicza nas tylko wyobraźnia ;)

      Usuń
  3. Magdo, też jestem na tak dla Gardenii... mimo wielu tych samych stoisk i innych mankamentów. W końcu to wielka branżowa impreza i ma właśnie służyć wymianie zdań i doświadczeń ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, a przy tylu halach jest w czym wybierać. No i spotkania blogerów!

      Usuń
  4. Fajnie napisane :-) Ja jestem czasami gapa, kiedyś nawet mojej mamy nie zauważyłem w sklepie... osiedlowym :-) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej, każdemu może zdarzyć się raz, ale na Gardenii było tych "razów" zdecydowanie więcej:)

      Usuń
    2. Warto był poczekać chwilkę na ten post. Znowu można zobaczyć coś czego nikt inny nie dostrzegł, albo w każdym razie nie opisał. I tak sobie zwiedzamy już od miesiąca. Co do stoiska firmy Chomik, pomknęłam ciekawa co śmiesznego tym razem i tez mocno się zdziwiłam. Niewątpliwie było to jedno z tych stoisk, skąd chętnie przytaszczyłabym kilka rzeczy do domu.
      A co do samej Gardenii, i tak na tak :) Pewnie za rok znowu sie wybiorę.

      Usuń
  5. Wydawało mi się, że już skomentowałam, a jednak nie :D Chyba przez to czytanie na komórce mam takie braki... Także tego...
    Ogród pokazowy mi się zupełnie nie podobał. I to nie ze względu na temat, bo ten był akurat ciekawy. Ale wykonanie wiele pozostawiało do życzenia. Tym bardziej, że wczoraj na fb OSTO widziałam kolejną odsłonę pomysłu na innych targach i już zapowiadało się schludniej ;)
    Od Chomika też bym chętnie wyniosła sporo rzeczy w tym roku!
    Wydaje mi się, że wystawcy powoli zaczynają nas (blogerów) dostrzegać. Ale głównie Ci z mniejszych firm. Jest przebłysk nadziei moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesująca relacja, ale i tak nie wiem czy było warto. Miałam zamiar pojechać na GARDENIĘ, ale inne sprawy były ważniejsze. Nie pojechałam. Dosyć krytycznie patrzę na takie imprezy, więc nie wiem czy bym się nie rozczarowała. Nie wiem i nie będę gdybać. Może pojadę następnym razem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa relacja, rzetelna, wyróżniająca się na tle innych. Miła informacja o firmie Chomik.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu.

Pracownia w Dolinie - HORTLEX sp. z o.o. - www.hortlex.pl . Obsługiwane przez usługę Blogger.